PBF osadzony w świecie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Apteka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Jessica Moore

avatar

Wiek : 27
Aktualny Wygląd : Czarne obcisłe spodnie, czerwona bluzka na ramiączkach z koronką przy dekolcie, krótkie oficerki

PisanieTemat: Apteka    Pon Paź 06, 2014 4:41 pm

First topic message reminder :



Niewielka apteka w pobliżu szpitala dziecięcego. Znajduje się przy niej kilka małych sklepików i parking. W przedniej części znajdują się regały z lekami ogólnodostępnymi, opatrunkami i sprzętem do rehabilitacji. Na zapleczu można znaleźć środki dostępne jedynie na receptę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Jens von Raymann

avatar


PisanieTemat: Re: Apteka    Sro Paź 08, 2014 6:20 pm

No, to już prawie jak stare małżeństwo.
- Dobra, niech pomyślę... Pracowałem tutaj zanim to wszystko się zaczęło.... Centrum i dzielnice przylegające odpadają już na samym początku. Pamiętam ile kręciło się tam osób, w budynkach pewnie siedzi z kilka tysięcy szwendaczy.- powiedział na początek i zamyślił się, próbując wynaleźć jakieś miejsce, w którym był lub które mijał w przeszłości.
- Nic mi nie przychodzi do głowy, ale odpalimy któryś samochód i możemy poszukać gdzieś na peryferiach. Im większe zadupie, tym lepiej.- zaproponował, bo na jakimś wypiździewie raczej tłumów nie będzie. Ani żywych, ani martwych.
- Co do kuchenki i takich rzeczy, to trzeba by odwiedzić jakiś sklep, najlepiej coś dużego typu SuperSam. Ale najpierw chyba będzie lepiej jak ogarniemy jakieś schronienie i dopiero potem pomyślimy co dalej?- wydawało mu się, że taka kolej rzeczy będzie najlepsza. Mając już do czego w razie czego zwiać, będą mogli pomyśleć gdzie się udać po zapasy i inne rzeczy, których będa potrzebować.
- Dobrze, że leki itp już mamy. Resztę znajdziemy bez większych problemów. Musimy się tylko nieco bardziej zorientować w okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Moore

avatar

Wiek : 27
Aktualny Wygląd : Czarne obcisłe spodnie, czerwona bluzka na ramiączkach z koronką przy dekolcie, krótkie oficerki

PisanieTemat: Re: Apteka    Sro Paź 08, 2014 7:42 pm

Spojrzała na niego zaskoczona.
-Jesteś z Atlanty? Trzeba było tak od razu mówić. W tej sytuacji zdaję się całkowicie na Ciebie. Ja przyjechałam tuż przed rozpoczęciem tego wszystkiego-no cóż, ona nie zapytała, a on o tym nie wspomniał. Prawda była taka, że jedynie znała jego imię i że "można powiedzieć, że jest chirurgiem", cokolwiek to miało znaczyć. Będzie musiała więcej z niego wyciągnąć jeśli mają się trzymać razem.
-Dobra, obrzeża są mi już nieco znane. Nigdzie nie zatrzymywałam się na dłużej, ale myślę, że coś znajdziemy. Gdybyśmy mieli namioty to moglibyśmy wybrać się do kamieniołomów, ale do tego są też potrzebne większe zapasy...-no tak, w takiej sytuacji ten pomysł musiał poczekać.
-Ok, to plan mamy. Najpierw samochód, potem schronienie i możemy myśleć o reszcie. Co do tego sklepu to chyba będę miała pomysł gdzie jechać. Musimy ruszyć tyłki bo to wszystko może potrwać-powiedziała zdecydowanie i ruszyła do drzwi. Muszą się wyrobić ze wszystkim do wieczora bo będzie nieciekawie.

(Jens bawimy się jeszcze w poszukiwania samochodu czy lecimy od razu do jakiejś kryjówki? Tak czy siak trzeba będzie stworzyć temat )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jens von Raymann

avatar


PisanieTemat: Re: Apteka    Czw Paź 09, 2014 4:01 pm

Jens postanowił jednak ostudzić jej zapał.
- Mieszkałem i pracowałem w centrum. Po zadupiach nie jeździłem, toteż miejsc na obrzeżach nie znam zbyt dobrze. Generalnie to w ogóle nie jestem z USA. Co do zapasów, to coś mi się widzi, że dziś i tak ich raczej nie załatwimy. Może uda nam się coś znaleźć w miejscu które obierzemy sobie za chwilowe schronienie. Nie wiem jak Ty, ale ja coś tam mam do jedzenia, więc z głodu do jutra nie umrzemy. Moim zdaniem kryjówka to teraz sprawa priorytetowa. Znaleźć i zabezpieczyć- stwierdził i zaprowadził ją na parking. Samochody były pozamykane, ale Jens zbił szybe i uruchomił jeden przez kabelki.
- Skoro znasz miejsce, to Ty prowadzisz. Jeśli chodzi o kamieniołomy i namioty, to jutro w drodze po zapasy możemy tam podjechać i się rozejrzeć. Trudno powiedzieć, jak teraz będzie tam wyglądać sytuacja, ale sprawdzić nie zaszkodzi. Mamy pół baku paliwa, a to całkiem sporo. Na obrzeżach też są markety, więc po prostu musimy poszukać i będzie ok- uśmiechnął się już lekko. To prawda, nie wiedzieli o sobie w zasadzie nic, ale też nie mieli czasu, by się poznać. Przecież dopiero co się spotkali. Jak już znajdą lokum na tę noc, to pewnie sobie porozmawiają.

(sprawa z samochodem załatwiona. Napisz post i daj z/t)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Moore

avatar

Wiek : 27
Aktualny Wygląd : Czarne obcisłe spodnie, czerwona bluzka na ramiączkach z koronką przy dekolcie, krótkie oficerki

PisanieTemat: Re: Apteka    Czw Paź 09, 2014 5:03 pm

-Och-przekrzywiała nieco usta-Dobra, Ty znasz się na terenie w centrum, a ja nieco na zadupiach, jak pięknie nazwałeś przedmieścia. Myślę, że łącząc siły jakoś damy radę.
Gdy wspomniał o tym, że nie jest ze Stanów uniosła jedną brew patrząc na niego.
-No cóż, można się było domyślić po imieniu. Były tylko dwie opcje: przyjechałeś z Europy lub zrobili to Twoi rodzice, a imię dostałeś tradycyjne. Wykluczyłam chęć oryginalnego imienia bo pewnie nazywałbyś się wtedy jakoś zupełnie dziko-zaśmiała się cicho.
-Zgadzam się, to jest najważniejsze. Też coś tam mam, na jakiś czas wystarczy. Możemy więc skupić się na kryjówce i zobaczymy co będzie dalej. Bez kawy wytrzymam jeszcze dzień lub dwa-teatralnie westchnęła. Ustalili swoje priorytety więc trzeba było ruszać. Na parkingu Jens zajął się samochodem, więc ona pilnowała by nic ich nie zaskoczyło. Kawałek od nich zamajaczył kształt trupa, ale nie był dla nich szczególnym zagrożeniem. Po chwili oboje byli już w samochodzie.
-Spoko, poszukamy. Pozwalasz kobiecie prowadzić? Odważny z Ciebie człowiek. Lepiej zapnij pasy-zabrewkowała i ruszyła. Miała już pomysł gdzie mogą znaleźć dobre schronienie. Po chwili wyjechała z parkingu i skierowała się na drogę wyjazdową z centrum.

Jessica i Jens z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Pią Lis 07, 2014 3:24 pm

Kevin, z samego rana postanowił wybrać się na ustaloną dzień wcześniej, samotną wyprawę po zapasy do Atlanty. Wstał i pozbierał porozrzucane wokół siebie przedmioty, szybko upychając je w plecaku. Tydzień temu, gdy znalazł wodę, zaplanował sobie, że będzie ją oszczędzał, jednak dzisiaj był wyjątkowo spragniony. Wyciągnął butelkę, napił się, schował ją z powrotem do plecaka i szybkim krokiem ruszył w stronę parkingu. Wychodząc ze schronienia na chwilę przystanął, nasłuchując. Minęło już półtora roku od wybuchu epidemii, a on nadal nie zdążył się przyzwyczaić do panującej na świecie ciszy. Wsiadł do samochodu i odpalił silnik. Kiedy usłyszał jego stłumiony warkot, uśmiechnął się pod nosem. Wreszcie jakiś dźwięk.
Pierwszym przystankiem na jego drodze miała być apteka. Nikt z grupy nie był ciężko ranny, ani chory, ale nigdy nie wiadomo co może się przydać w świecie opanowanym przez żywe trupy.
Kevin po dojechaniu na miejsce, jakiś czas uważnie obserwował obiekt. Przez chwilę wydawało mu się, że widzi w oknie czyjś cień, więc postanowił, że będzie bardzo ostrożny. Wysiadł z samochodu, podszedł do drzwi apteki z bronią w ręce, popchnął je i powoli wszedł do środka. Zamknął je za sobą i uważnie się rozejrzał. Apteka wydawała się całkiem pusta, z wyjątkiem kilku leżących na podłodze trupów. Udał się w głąb pomieszczenia, sięgnął do regału ze środkami ogólnodostępnymi i zaczął wrzucać do plecaka praktycznie wszystko co mu się nawinęło: plastry, bandaże, wodę utlenioną, nici chirurgiczne, leki przeciwbólowe i antybiotyki. Większość półek była już całkowicie pusta, ale śmiało dało się jeszcze coś stamtąd wygrzebać. Kevin zarzucił plecak na ramię i powoli ruszył ku wyjściu z apteki. Już miał wracać do wozu, kiedy usłyszał trzask. Hałas wydawał się dochodzić z zaplecza. Chłopak bez wahania postanowił sprawdzić co, a raczej kto go wywołał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Pią Lis 07, 2014 10:09 pm

Raz jeszcze przetarła lekko dłońmi oczy, ziewając cicho. Była tak cholernie zmęczona, że miała ochotę paść na podłogę i momentalnie zasnąć... Albo chociaż kawa... Co by dała za to, by napić się chociaż filiżankę dobrej, mocnej espresso. W sumie miała zamiar właśnie znaleźć sobie miejsce, które robiłoby jej za nocleg, ale skoro już trafiła na aptekę, to grzechem byłoby nie skorzystać z dóbr, które na pewno uda jej się tam wygrzebać. Z ogromną ostrożnością wtargnęła do środka, pozbywając się kilku pojedynczych zombie, a kiedy upewniła się, że nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo, przeczesywała szafki w poszukiwaniu tabletek przeciwbólowych, tego brakowało w jej ekwipunku najbardziej... Kiedy nareszcie jej oczy zatrzymały się na jakimś pudełku z tabletkami, kiedy już wyciągnęła dłoń, by je zabrać, usłyszała skrzypnięcie drzwi. Momentalnie schowała się za jednym z regałów, przylegając do niego plecami, kucając, rozglądając się za ewentualnym miejscem, w które mogłaby czmychnąć. Powoli i ostrożnie wychyliła się, by móc stwierdzić, czy to jakiś szwędacz, czy może człowiek... Widząc mężczyznę z bronią w ręku, wróciła do wcześniejszej pozycji, patrząc przed siebie. Teoretycznie szukała kogoś, kogo mogłaby się podczepić, ale w praktyce... Tak cholernie się bała... Ludzie po wybuchu epidemii stali się okropni, a ona naprawdę nie chciała ryzykować... Co prawda to parszywe życie nie było niczym pięknym, ale.... naprawdę bała się śmierci. Kiedy mężczyzna grzebał coś na półkach, ona szybko przedostała się na zaplecze, a że była naprawdę wyczerpana, to naprawdę ciężko było jej być dyskretną, stąd narobiła troszkę szumu. Słysząc kroki butów w stronę zaplecza, po prostu wyprostowała się, zacisnęła powieki i stała bez ruchu przez chwilę, a gdy była już pewna, że nieznajomy się w nią wpatruje, odwróciła się w jego stronę, unosząc dłonie ku górze.
-Spokojnie, nie chcę kłopotów.- Zapewniła, wciąż trzymając dłonie w powietrzu, mając nadzieję, że nie spotka jej dziś nic złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Sob Lis 08, 2014 9:00 am

Kevin nacisnął na klamkę i powoli pchnął drzwi prowadzące na zaplecze, ciągle będąc przygotowanym do ewentualnego ataku. Był prawie pewny, że ma do czynienia z pojedynczym człowiekiem lub szwendaczem. Nie chciał narobić hałasu, który przyciągnąłby do apteki hordę zimnych, więc w razie czego był gotowy by sięgnąć po przypięty u pasa nóż.
Właściwie nie wiedział w jakim celu postanowił sprawdzić zaplecze. Ryzykował utratą ekwipunku ważnego dla grupy i swoim życiem. Najlepiej byłoby, gdyby po prostu wrócił do samochodu, ale nigdy nie wiadomo kogo spotka się podczas apokalipsy. Mógł to być człowiek w potrzebie, dziecko, ale równie dobrze szwendacz albo uzbrojony przeciwnik. Kimkolwiek był raczej nie chciał wchodzić Turnerowi w drogę. Inaczej nie chowałby się na zapleczu. W każdym razie lepiej to sprawdzić i mieć czyste sumienie.
Kevina na chwilę zamurowało. To co zobaczył za drzwiami potwierdziło jego przypuszczenia. Dama w potrzebie. Przyjrzał się kobiecie. Sama, bez broni, zmęczona i wystraszona, oparta o ścianę z zaciśniętymi powiekami.
Stał przez chwilę w bezruchu nadal celując do niej z karabinu. Opamiętał się dopiero, gdy nieznajoma odwróciła się w jego stronę i uniosła ręce ku górze. Szybko opuścił broń i uśmiechnął się słabo.
- Nie bój się. - Cofnął się o krok, zachęcając ją do opuszczenia rąk. - Nie mam złych zamiarów.
- Przepraszam, jeśli Cię wystraszyłem. Wszystko w porządku?


Ostatnio zmieniony przez Kevin Turner dnia Sob Lis 08, 2014 12:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Sob Lis 08, 2014 9:28 am

Za każdym razem, kiedy słyszała takie zapewnienie, przypominała sobie, co wydarzyło się w ich obozowisku, albo co -zresztą całkowicie przypadkiem- zaobserwowała trzymając się z boku. Dla przykładu- kilka dni temu była świadkiem tego, jak pewna grupka okradła z zapasów trójkę jakichś przetrwałych, po czym poza ekwipunku pozbawiono ich jeszcze życia... W czasach, które nastały, niektórzy ludzie byli wcale lepsi od tego chodzącego, zimnego ścierwa, którego wciąż przybywało i przybywało...
Patrzyła więc w ciszy w mężczyznę dzierżącego broń, świdrując swoimi wielkimi, czekoladowymi oczyma jego postać. Gdyby faktycznie miał wobec niej okropne plany, to raczej nie byłaby w stanie sobie poradzić... nigdy nie szczyciła się ogromną siłą fizyczną a i zmęczenie skutecznie tłumiło jej wszelkie umiejętności. Uznała więc, że nie powinna próbować niczego głupiego i w zaistniałej sytuacji zaufać w jego słowa... innego wyjścia nie miała.
-Widziałam w życiu rzeczy, które były bardziej paraliżujące.- przyznała, co mogło zabrzmieć odrobinę nieprzyjemnie, ale przecież nie miała nic złego na myśli.
W końcu opuściła ręce i pozwoliła im spocząć luźno wzdłuż jej ciała, podnosząc je po chwili tylko po to, by poprawić plecak, który lekko przez to wszystko zsunął jej się z ramion.
-Naprawdę nie szukam kłopotów.- powtórzyła, jakby chcąc, żeby te zapewnienie wgryzło mu się wręcz w serce, jednocześnie dając mu podświadomie do zrozumienia, że nie ma na siły na kolejną, męczącą ucieczkę i lepiej, by jego słowa okazały się prawdziwe. Spoglądała dyskretnie za niego, chcąc upewnić się, czy przyszedł sam, czy może ma ze sobą pewien ogonek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Sob Lis 08, 2014 11:01 am

Widząc dyskretne spojrzenia kobiety kierowane za jego plecy, również obejrzał się za siebie i spojrzał na drzwi. Czyżby nie była tutaj sama? Dość długo siedział pod apteką i nie zauważył niczego niepokojącego. Uznał, że gdyby jakaś grupa się rozdzieliła to raczej nie wysyłałaby takiej drobnej, zmęczonej kobiety samotnie do zbierania zapasów w centrum miasta. Chyba zrozumiał. Sprawdzała czy on jest sam...
- Ja też nie. - Odpowiedział jej.
Widział, że nadal jest nieco wystraszona, więc złożył broń i odłożył ją na regał. Pomyślał, że przydałoby się nieco rozluźnić atmosferę. Spojrzał w jej duże, czekoladowe oczy. Proponowanie pomocy z marszu wydawało mu się trochę głupie, ale nie wiedząc czemu, ufał tej kobiecie.
- Jestem Kevin. Jeżeli potrzebujesz jedzenia, leków, noclegu lub transportu to mogę ci pomóc. Spory kawałek stąd jest moja grupa. - Powiedział zgodnie z prawdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Sob Lis 08, 2014 5:51 pm

Cała ta jego grzeczność i ogromna chęć pomocy sprawiały, że Skywalker czuła się niekomfortowo, a i jej czujność gwałtownie się zaostrzyła... Niesamowite, co tak ekstremalne warunki i wszystkie te piekielne doświadczenia potrafiły zrobić z ludzką ufnością... nie była ufna i nie pamięta kiedy trafiła na jednostkę, która proponowałaby jej pomoc bezinteresowną... stąd bała się, ot tak, instynktownie. Obawiała się przyjęcia jakiejkolwiek pomocy... Tym bardziej, kiedy wspomniał o grupie... Przed jej oczyma momentalnie pojawiły się bolesne wspomnienia, widok rozszarpywanych przez trupy rodziców... Nie chciałaby widzieć niczego podobnego ponownie... Zacisnęła lekko dłonie w pięści i pokręciła szybko, energicznie głową, momentalnie odpowiadając na jego zagadnienie:
-Nie, nie potrzebuję pomocy. wszystko w porządku. Po prostu potrzebuję odpoczynku.- pokiwała głową, jakby potwierdzając swoje słowa i odgarnęła lekko włosy z twarzy, bo irytująco opadały jej na twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Sob Lis 08, 2014 6:07 pm

Kevin brał pod uwagę możliwość, że nieznajoma okaże się zbyt nieufna, żeby od razu przyjąć jego pomoc, jednak jej gwałtowna reakcja nieco go zaskoczyła. Zapewne przeszła przez jakąś traumę... Zresztą tak jak on. Od wybuchu epidemii nie było dnia, żeby nie pomyślał o swoim ojcu i o chwili kiedy wyciągał w jego stronę swoje zimne ręce. O kuli przeszywającej jego głowę.
Mrugnął kilkakrotnie zastanawiając się co ma zrobić. Pod żadnym pozorem nie mógł jej tu zostawić, ale nie miał też zamiaru być zbyt natrętny.
- Mogę Cię zabrać w bezpieczne miejsce. - Widząc jej wzrok dodał: - Jeśli chcesz.
- Jeśli nie chcesz to... - Zastanowił się chwilę, próbując znaleźć w głowie pomysł na jakieś dogodne, bezpieczne miejsce na drzemkę. - Możesz się przespać w samochodzie. - Skinął głową na drzwi. - Na pewno nie zostawię Cię samej w tej dziurze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 10:24 am

Sęk w tym, że ona naprawdę nie chciała żadnej pomocy, stąd za każdym razem kiedy dodawał ''jeśli tylko chcesz'' miała ochotę odrzucić mu dość niegrzecznym, gwałtownym ''NIE'', tak, by w końcu przyjął to do wiadomości. Zamiast tego, dyskretnie wzięła głęboki wdech i zacisnęła wargi w wąską linię, błądząc myślami w bliżej nieokreślonym kierunku.
Z każdą kolejną chwilą proponował jej coraz to bardziej absurdalne rozwiązania, przez co jeszcze mniej mu ufała... W końcu, ''Możesz przespać się w samochodzie"- czy to nie brzmiało dziwnie? Tym bardziej z ust mężczyzny zdecydowanie wyższego i niewątpliwie silniejszego od niej. Przecież nie wiedziała, czy czasem nie jest wilkiem w owczej skórze... Z drugiej jednak strony ostatnio tak ciężko było jej znaleźć jakiekolwiek bezpieczne miejsce... Nie, to wciąż nie jest dostateczny argument, by zaufać komuś, kogo poznało się dosłownie chwileczkę temu.
-Powiedziałam już, że nie potrzebuję pomocy, dam sobie radę sama.- odpowiedziała odrobinę zirytowana, jednak czując narastającą jej frustrację, wszystkie te negatywne emocje, odczucia i myśli które towarzyszyły jej od tragedii w jej poprzedniej grupie, postanowiła wtrącić- Będę z tobą całkowicie szczera... Kiedyś moi bliscy komuś zaufali, a teraz skończyli jako ci szwędający się wszędzie za żywym mięsem, więc nie, dziękuję, nie ufam ci i dam sobie radę, jak zawsze. Jeżeli chcesz mi pomóc, to możesz stąd wyjść.- miała zamiar spędzić tutaj noc i w sumie... robiła się głodna, ale wolała niczego przed nim nie wyciągać, bo co, jeśli zechce jej to odebrać? Lepiej dmuchać na zimne, niż się potem sparzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 10:45 am

Kevin westchnął głęboko, próbując się uspokoić. Oparł się o ścianę i założył ręce.
- Nie, nie dasz sobie rady sama. - Odpowiedział stanowczo. Rozumiał, bała się. Był dla niej całkiem obcym człowiekiem, ale przecież gdyby chciał jej zrobić krzywdę, już dawno by to zrobił. W centrum na każdym kroku można było spotkać niebezpieczne grupy lub hordy szwendaczy, więc wyglądało na to, że nie ma wyjścia. Musi  nakłonić nieznajomą, żeby dołączyła do niego, albo zabrać ją stąd siłą. Na pewno nie miał zamiaru zostawić jej tu na pastwę losu.
- Myślisz, że bawiłbym się w oferowanie pomocy, gdybym chciał zrobić Ci krzywdę? - Warknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 10:56 am

Wzięła głęboki wdech ze świstem słysząc jego pytanie, bo... Cóż, poniekąd miał rację, ale z drugiej strony:
-Ludzie się zmienili.- mruknęła i po raz pierwszy spojrzała mu ,swoimi podkrążonymi od braku snu ślepiami, prosto w oczy- Nie wiem, nie znam cię... Może faktycznie to co mówisz, jest prawdą, ale równie dobrze możesz po prostu wykorzystać mnie teraz do tego, by sprawdzić, czy nie mieszkam w jakimś większym obozowisku, które mógłbyś potem zaatakować razem ze swoimi ludźmi... Termin ''człowieczeństwo'' przestał istnieć już w pierwszych dniach po pojawieniu się tego gówna. Poza tym, jak możesz być na tyle głupi, żeby zaufać losowo spotkanej dziewczynie? Skąd wiesz, że to ja nie stwarzam dla ciebie zagrożenia? - nie panując nad tym, stosunkowo podnosiła na niego głos, przez co cała ta sytuacja stawała się coraz bardziej napięta... może troszkę przesadzała? Możliwe. Nawet bardzo.- Jeżeli chcesz zgrywać bohatera ratującego damę w opałach, to znajdź sobie taką, która naprawdę tego potrzebuje. Mnie nie jest potrzebny książę na białym rumaku, bo RADZĘ. SOBIE. SAMA.- to ostatnie wycedziła dobitnie, tak, by w końcu dotarły do niego jej słowa, bo dotąd miała wręcz wrażenie, że lekceważy sobie jej wolę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 11:23 am

Kevin uważnie przyjrzał się twarzy nieznajomej, kiedy na niego spojrzała. Mimo podkrążonych, zmęczonych oczu i rozczochranych włosów była bardzo ładna. Wydawała się być niewiele młodsza od niego. Turner zbeształ się w duchu przyłapując się na tym, że się na nią gapi. Dopiero jej podniesiony głos wyrwał go z zamyślenia.
- Nie wyglądasz na stwarzającą zagrożenie. - Odpyskował, trochę niegrzecznie. - Świetnie! Radź sobie sama. Powodzenia! - Warknął na pożegnanie, chwytając leżący na regale karabin i ruszając w stronę wyjścia z apteki. Tak naprawdę zrobił to tylko dlatego, że nie dałby rady zanieść do samochodu równocześnie kobiety i ciężkiego karabinu szturmowego. Wydawało mu się też, że takie pożegnanie osłabi jej czujność. Przed apteką było całkowicie pusto - ani śladu żadnych ludzi, a nawet szwendaczy. Kevin z trzaskiem otworzył drzwi samochodu, rzucił karabin na przednie siedzenie i wrócił z powrotem do apteki. Po cichu pchnął drzwi prowadzące na zaplecze, podszedł do nieznajomej, znienacka złapał ją w pasie i zarzucił sobie na plecy. Była bardzo lekka, więc nie sprawiło mu to żadnego kłopotu. Wyrywała się, szarpała jak opętana i biła go po głowie, ale i tak nie miała zbyt dużych szans na uwolnienie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 11:48 am

-Może właśnie o to chodzi?- warknęła na niego zaciśnięte zęby, kiedy przyznał, że przecież Skywalker nie wygląda na kogoś, kto byłby w stanie chociaż podbić mu oko... Jednocześnie działał jej na nerwy fakt, że właśnie tak było... Chciała zgrywać chociażby pozory kogoś, kto może nieźle cię poturbować, ale niestety w przypadku osoby o jej posturze było to wręcz niewykonalne.- Nie potrzebuję powodzenia od ciebie.- mruknęła pod nosem, kiedy już wychodził, a gdy zamknął za sobą drzwi, położyła plecak na podłodze i powoli wyjęła z niej jedną z kilku puszek z brzoskwiniami.
Otwarła ją z pomocą noża, po czym wypiła sok, w którym kąpały się owoce i powoli rozpoczęła swoją... kolację? Powiedzmy, że to był odpowiedni czas na kolację.
I chociaż intuicja podpowiadała jej, że jeszcze kiedyś spotka tego ''pana wspaniałego'', to nie sądziła, że nastąpi to tak szybko. Nie zdążyła się nawet obejrzeć, a ktoś już szarpnął ją i zarzucił sobie na ramię, niczym boomboxa, albo jakiś worek ziemniaków. Wystraszona Skywalker wypuściła z dłoni na podłogę swoje ulubione i jednocześnie , jakże rzadkich w tych czasach, pożywienie na podłogę, czując, jak od tego gwałtownego ruchu zakręciło jej się w głowie. Dopiero kiedy spojrzała na te szerokie plecy, domyśliła się, kim może być porywacz.
-Co ty do kurwy wyprawiasz?!- wycedziła, żeby więcej nie krzyczeć, bo jeszcze zlecą się tutaj kawały martwego mięcha i będzie problem...- Powiedziałam ci już, że nie potrzebuję bohatera! Nikt ich nie potrzebuje! To nie miejsce dla bohaterów!- podwinęła mu koszulkę i wbiła mu paznokcie odrobinę nad spodniami, chcąc wymusić tym na nim, by ją wypuścił... W końcu próbować musiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 11:59 am

Kevin skrzywił się, kiedy nieznajoma wbiła paznokcie w jego brzuch, ale mimo wszystko jej nie puścił.
- Ratuję Ci życie. - Odpowiedział. Przy drzwiach wyjściowych jeszcze raz uważnie się rozejrzał. W tamtym momencie na pewno nie był przygotowany do walki - z karabinem w samochodzie i kobietą na plecach, szansa jakiejkolwiek obrony przed kimkolwiek i czymkolwiek wydawała mu się nikła. Ponownie otworzył drzwi Jeepa i ułożył kobietę na tylnym siedzeniu. Zatrzasnął drzwi, zajął miejsce kierowcy i odpalił silnik. Odwrócił się w stronę dziewczyny.
- Radzę nie próbować niczego głupiego, bo przesiądziesz się do bagażnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 12:08 pm

-Nie, ty mi je kurwa zatruwasz!-syknęła i zaprzestała drapania swojego napastniko-wybawcy, bo wydawało jej się to kompletnie bezcelowe.
Skrzyżowała ręce na tyle, na ile pozwalała jej ta niewygodna pozycja, a kiedy wręcz ''wrzucił ją'' do jeepa, zaczęła cicho przeklinać pod nosem w istnym akcie frustracji. Na chwilę obecną tylko tyle mogła zrobić. Jednak apogeum rozdrażnienia miało miejsce w momencie, kiedy znów się do niej odezwał.
-I TY TO KURWA NAZYWASZ RATUNKIEM?!- tak, nie panowała już na tym, że zaczyna wyrażać się jak nastoletnia smarkula, która korzysta z tego, że rodzice jej nie widzą i klnie jak szewc, po prostu musiała dać upust emocjom.- Najpierw zarzucasz mnie sobie przez ramię, jak cholerną rzecz, a teraz jeszcze grozisz mi, że wyląduję w bagażniku?!- prychnęła podirytowana czując, że gotuje się od środka.- Wiesz co? Pierdol się! - na koniec swojego jadowitego monologu, jako ta wisienka na torcie, pokazała mu środkowy palec , skrzyżowała ręce na piersi ciasno i spojrzała przez brudną szybkę na aptekę, w której przed chwilą jeszcze siedziała.
Nie lubiła, kiedy ktoś sprzeciwiał się jej woli, stąd to ogromne oburzenie i... kilka dodatków wchodzących w ten pakiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 12:21 pm

Kevina rozśmieszyło jej oburzenie. Postanowił całkowicie je zignorować.
- Trzeba było pójść dobrowolnie. - Parsknął. - Ciesz się, że trafiłaś na mnie. Mogłaś spotkać kogoś albo coś o wiele gorszego. Zamyślił się i coś sobie przypomniał. - Te szwendacze w aptece... To twoja robota? - Odwrócił się do niej z uśmiechem. Nie zauważył, żeby miała przy sobie jakąś broń. Musiała je załatwić czymś bardzo małym. Może nożem? A to wymaga odwagi i wcale nie jest tak proste, jak może się wydawać.
- Przepraszam, jeżeli poczułaś się jak rzecz. Nawet nie powiedziałaś jak masz na imię. - Wzruszył ramionami i położył karabin na kolanach. - Przesiądź się do przodu, jeśli chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 12:30 pm

Nie odzywała się słysząc, jak próbuje nawiązać z nią kontakt, jak uświadamia jej rzekome szczęście, jak pyta ją o szwędaczy. Westchnęła poirytowana i oparła się łokciem o szybę, wciąż spoglądając przez nią, nie mając ochoty spoglądać ani na kierowcę, ani w lusterko.. bo przecież w lusterku mogła dostrzec kierowcę! Siedziała więc w ciszy- a wroga cisza zawsze wychodziła jej najlepiej- nie odzywając się ani słowem, tym bardziej w momencie, kiedy zaproponował jej przesiadkę na miejsce obok niego. Nie. Ma. Mowy.
-Jeżeli się nie przesiądę, to przeniesiesz mnie siłą?- zapytała w końcu uszczypliwie i... chociaż nie była może zbyt miła, to podświadomie czuła jakąś wyraźną ulgę... dawno nie wdawała się w dłuższą rozmowę z drugim człowiekiem, w jakimś stopniu nawet ich unikała.
Ale to... przecież było cholernie paradoksalne. Dlaczego ich unikała, skoro brakowało jej towarzystwa? Dlaczego nie zgodziła się na propozycję nieznajomego od razu? To przez zmęczenie? Nieufność? A może wszystko razem? Cóż, najbardziej będę skłonna uznać to ostatnie.
-Tak, te trupy w aptece to moja sprawka... mówiłam, że potrafię sobie poradzić.- nie byłaby sobą, gdyby nie dodała tego, co przez cały czas próbowała mu uzmysłowić.- A teraz po prostu zamknij się i daj mi spać, skoro już tu jestem.- to nawet nie brzmiało jak prośba, a rozkaz! No proszę, Skywalker już zaczynała się nim rządzić!
Skuliła się na siedzeniu i usiadła tak, by było jej najwygodniej, jednocześnie obejmując swój plecak.. tak na wszelki wypadek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 12:44 pm

Wywrócił oczami i z uśmiechem pokręcił głową. Postanowił nie odpowiadać na jej uszczypliwą uwagę. Nie liczył na to, że będzie mu dziękowała za ratunek, ale mogłaby chociaż sobie darować tą całą swoją, śmieszną agresję. Kevin zastanowił się chwilę i nagle uśmiech spełzł z jego twarzy. Zdał sobie sprawę z bardzo ważnego faktu. Wybrał się po zapasy, a wraz z nimi ma przywieźć kolejną kobietę, która ma dołączyć do grupy? Kolejną do ochrony, kolejną do wykarmienia? Co powie na to Rick? Co powiedzą pozostali członkowie grupy? Turner na razie postanowił się tym nie martwić, ale nie miał najmniejszego zamiaru pozostawić dziewczyny na pastwę losu. Właściwie to nie wiedział czemu tak bardzo się nią przejął. Zresztą jakie to miało znaczenie?
- Nie tak szybko. Musimy jeszcze jechać do lokalu militarnego. - Widząc jej wzrok dodał: - Wybierzesz sobie broń... W obozie będziesz mogła spać ile zechcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Nie Lis 09, 2014 8:02 pm

Już zamknęła swoje ociężałe powieki, czując, że pomimo wszystkich wewnętrznych blokad jest na tyle zmęczona,że nie potrafi z tym dłużej walczyć... I kiedy już zasypiała, kiedy już myślała, że nareszcie uda jej się zaczerpnąć należytego odpoczynku, jej próbę snu przerwał ten jakże znienawidzony przez nią (przynajmniej na chwilę obecną) mężczyzna. Zaczęła marudzić cicho pod nosem, po czym wytrącona z równowagi mruknęła:
-Najpierw obiecujesz mi, że u twojego boku będę mogła odpocząć, a potem okazuje się, że jeszcze gdzieś musimy jechać i na dobrą sprawę wszystkie twoje obietnice to jedna, wielka bujda...- przetarła ospałe oczy i jęknęła cicho, kompletnie wymęczona.- Nienawidzę cię jeszcze bardziej.- mruknęła niby to poważnie, niby to jednak nie... jednak przez zmęczenie jej głos przypominał raczej narzekanie pięciolatki, niż narzekanie plującej jadem żmii, jaką dotąd zgrywała.- Czekaj, chwila, co?- mruknęła nagle się pobudzając i poprawiła się lekko na swoim miejscu, mrugając energicznie, by strącić z powiek resztki senności.- Wieziesz mnie do jakiegoś waszego obozu? Do.. grupy?- czuła, że zaczyna wewnętrznie panikować.. wszystko przez okropności, przez jakie przyszło jej przejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Pon Lis 10, 2014 7:43 am

Kevin odłożył karabin z powrotem na siedzenie obok. Wyczuł w głosie nieznajomej cień zdenerwowania.
- Tak. Wszyscy na pewno z chęcią Cię przyjmą. - Odrzekł bez przekonania. Kłamstwo, a nawet nie mówienie całej prawdy nigdy nie należało do jego mocnych stron. W tym przypadku wyczuł jednak, że lepiej będzie niepotrzebnie nie niepokoić dziewczyny. - W naszym obozie jest bezpiecznie. Oczywiście na tyle, na ile może... - Dodał po chwili, zgodnie z prawdą. Mimo wszystko postanowił zmienić temat.
- Nadal nie powiedziałaś, jak masz na imię. - Rzucił.
Po chwili zdał sobie sprawę, że zapomniał zabrać z apteki artykułów przeznaczonych dla małych dzieci. Co prawda Judith na obecną chwilę miała w obozie wszystko czego potrzebowała, ale przecież nie wiadomo kiedy ktoś z grupy znowu zawita do jakiejkolwiek apteki lub sklepu. Turner wyjął kluczyki ze stacyjki i odruchowo wrzucił je do kieszeni. - Zapomniałem czegoś z apteki. Chodź.- Otwierając drzwi samochodu, zauważył kilku szwendaczy zmierzających w ich stronę. Wyciągnął sztylet zza pasa. - Załatwię ich po cichu. Siedź w aucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caitlyn Skywalker

avatar

Wiek : 24 lata
Aktualny Wygląd : Czarne, brudne glany, ciemne, dopasowane spodnie, błękitna (chodź nieźle poplamiona) koszulka z TARDIS ,
Age : 29

PisanieTemat: Re: Apteka    Pon Lis 10, 2014 9:59 am

Miała wrażenie, że albo nie mówi jej całej prawdy, albo zmienia j a tak, by wszystko brzmiało bardziej... kojąco. Nie miała już całkowicie żadnej pewności, czego może się spodziewać... A co, jeżeli trafiła na przedstawiciela jakichś kanibali i mieli zamiar zrobić sobie z niej kolację? No bo, bądźmy szczerzy, która grupa z szerokimi ramionami przyjmuje obcych?
-Wciąż ci nie ufam.- odmruknęła, kiedy skończył gadać o obozie, zgodnie z prawdą.. .bo niby dlaczego miałaby mu zaufać? Tak od razu?
Znów starał się poznać jej imię, a ona mimo wszystko nie chciała się z nim spoufalać... jednocześnie wiedziała, że w sumie powinna być bardziej grzeczna, jeżeli chciała dostać się do tego ich obozu.. A chciała, mimo wszystko, chociażby przez wgląd na własną ciekawość...
-Ty też mi się nie przedstawiłeś.- zauważyła, o dziwo spokojnie, spoglądając na niego w ciszy, marszcząc lekko brwi. Ale on znów zmienił ich plany... Powoli męczyło ją to bardziej, niż brak snu.- Jasne, a ty dalej utrzymujesz, że jestem słaba i bezbronna... ciekawe, jakim cudem jeszcze w takim wypadku żyję... Jasne, idź sobie, rób co chcesz, nie obchodzi mnie to, tylko wróć, bo nie chcę skończyć zatrzaśnięta w aucie.- mruknęła i wywróciła oczyma, zawieszając wzrok w plecaku ,będącym jej własnością, spoczywającym na jej kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Apteka    Pon Lis 10, 2014 10:17 am

Kevin postanowił jej nie odpowiadać, gwałtownie wyskoczył z samochodu i zatrzasnął drzwi. Popatrzył na szwendaczy, żeby ocenić swoje możliwości. Była ich trójka, więc bez problemu był w stanie sobie z nimi poradzić. Podszedł do tego, który szedł na przodzie, złapał go za kark, odchylił jego głowę do tyłu i wbił mu nóż w oko. Zimny w mgnieniu oka osunął się na ziemię. Dwa idące z tyłu były jednymi z najohydniejszych trupów, jakie Kevin miał okazję oglądać. Miały zmasakrowane twarze a mięso wielkimi płatami odchodziło od ich kości. Poruszały się dosyć wolno. Turner odszedł do jednego z nich, skoczył za niego i wymierzył mu porządny cios w tył głowy. Z trzecim postąpił tak samo.
Zza odległego zakrętu wyłonili się kolejni zimni. Tym razem było ich aż kilkunastu.
- Cholera. - Mruknął Kevin, biegnąc z powrotem w stronę drzwi apteki. Wszedł do środka, otworzył plecak i w pośpiechu zaczął wrzucać do niego wszystko z działu dziecięcego. Kiedy już stamtąd wybiegł, kilku szwendaczy znajdowało się blisko samochodu. Stanowczo za blisko. Wyjął kluczyki z kieszeni i odblokował zamek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apteka    

Powrót do góry Go down
 
Apteka
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Apteka Przyszpitalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Walking Dead PBF :: Lokacje :: Atlanta-
Skocz do: