PBF osadzony w świecie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep militarny

Go down 
AutorWiadomość
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Sklep militarny   Sob Lis 08, 2014 1:51 pm



Duży sklep, znajdujący się na obrzeżach Atlanty. Można tu znaleźć wszelkiego rodzaju broń, amunicję, odzież, buty, latarki, lornetki, akcesoria biwakowe i wiele innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lynn Hawkins

avatar

Wiek : 32
Aktualny Wygląd : Czarny t-shirt, jeansy i wytarte taktyczne szelki.
Skąd : Woodbury

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Nie Gru 21, 2014 8:51 pm

Lynn była porządnie zmęczona, w końcu przez wiele godzin przemierzała ciemne uliczki Atlanty. Zapasy powoli się kończyły, na dodatek przy ucieczce przed szwędaczami, która miała miejsce już jakiś czas temu, uderzyła nogą o jakiś twardy przedmiot.  Nawet nie patrzyła co to było, ale wiadomo tylko jedno - boli jak cholera. Lekko utykała, a to oznacza, że jej marsz wymagał zużycia więcej energii, która jest kluczem do przetrwania.

Podczas swoich wędrówek po mieście, korzystała jak zwykle z "tylnych" uliczek. Tylko szaleniec albo sztywny może łazić po głównych drogach Atlanty. Głównym celem Lynn było znalezienie miejsca, gdzie mogłaby odnowić chociaż część zapasów, odpocząć i sprawdzić co z tą nogą.
W końcu postanowiła zrobić przystanek w sklepie militarnym, który jej się sam napatoczył. Lynn zaczęła szukać tylnego wejścia, po kilkunastu mintach udało się je odnaleźć - na całe szczęście były otwarte. Odbezpieczyła swoją kochaną broń i ostrożnie weszła do środka. W środku panował półmrok, jedynym źródłem światła były promienie słoneczne wpadające do pomieszczenia przez rozbite szyby. Kobieta chwyciła losowo wybrany niewielki przedmiot, rzuciła nim z impetem przed siebie. Rozległ się dźwięk charakterystyczny dla mocnego gruchnięcia o grunt porcelaną. Czyżby to był kubek? Bardzo możliwe. Czyżby ślepy los był łaskawy dla Hawkins? Sklep był całkowicie pusty, ale nie oznacza to, że był bezpieczny.

Mimo wszystko zdecydowała by odpocząć w tym miejscu. Karabin zabezpieczyła i zawiesiła na ramię. Jej plan był prosty - nabrać sił, następnie przeszukać to miejsca i udać się w dalszą podróż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Age : 19

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Gru 22, 2014 3:07 pm

Daryl tego dnia postanowił odłączyć się ukratkiem od grupy, gdyż potrzebował odrobiny spokoju. Wiedział, że tak trochę nie wypadało wymykać się bez słowa i w ogóle.. a tym bardziej, że obecna sytuacja i atmosfera nie należy do najlepszych. Pogoda była odrobinę niepewna, więc mężczyzna zapakował do plecaka folię przeciwdeszczową, którą komuś podwędził i jeszcze parę niezbędnych rzeczy. Dixon w pełnej gotowości zawiesił swoją ukochaną broń na plecach i gdy tylko miał pewność, że nikt go nie zauważy to ruszył przed siebie. Z początku nie wiedział dokładnie dokąd w sumie zmierza, ale podczas przechadzki postanowił kierować się ku centrum Atlanty. Było to trochę niepewne posunięcie, gdyż sztywniaków jest tam z pewnością wiele i nawet pomimo tego, że bardzo dobrze radził sobie z siłowaniem z tymi parszywymi gadami jak na Dixon'a przystało to tak czy siak miał mieszane uczucia. Niewiadomo jaki byłby człowiek, ale trzymanie się w grupie to najlepsze ze wszystkich posunięć.. i nie pytajcie dlaczego Daryl akurat wyruszył samotnie. Takiemu to zawsze coś strzeli do łba, tylko niewiadomo kiedy.

Daryl idąc opustoszałą ulicą ku zaskoczeniu napotkał samochód prawie, że spełnym bakiem.. i to nawet z kluczykami. Nie zastanawiał się długo, tylko po prostu wsiadł do wozu i odpalił silnik. Niedługo potem dotarł do centrum Atlanty. Mężczyzna ubrany w poncho niczym prawdziwy meksykanin zaczął przechadzać się ostrożnie po ulicach miasta i "plądrować" pobliskie sklepy. Niestety nie znalazł nic wartego swojej uwagi.

Po paro godzinnym łażeniu tam i z powrotem, nogi Daryla zawitały na chodnik przed sklepem militarnym. W sumie to było pewne, że to co tam było to już tego nie ma, ale tak czy siak postanowił tam wejść. Niestety frontowe drzwi były zamknięte, więc Dixon musiał poszukać innych. Na szczęście na zapleczu sklepu znalazły się otwarte drzwi, więc mężczyzna przygotował się na wszelką możliwość i wyciągnął załadowaną kuszę. Dixon złapał za klamkę i wkroczył na teren sklepu nasłuchując odgłosów sztywniaków.


Ostatnio zmieniony przez Daryl Dixon dnia Pon Sty 05, 2015 6:56 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thewalkingdead.forumpolish.com
Lynn Hawkins

avatar

Wiek : 32
Aktualny Wygląd : Czarny t-shirt, jeansy i wytarte taktyczne szelki.
Skąd : Woodbury

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Gru 22, 2014 3:31 pm

Lynn siedziała pod sklepową ladą na rozłożonej karimacie. Noga bolała jakby pożądliło ją stado krwiożerczych szerszeni, musiała zaryć o jakiś kamień czy cegłę. Uciekający człowiek ma to do siebie, że o wiele bardziej interesuje go to co znajduje się przed nim niż ewentualne przeszkody, których nie ma czasu dostrzec. Miała o tyle szczęście, że w środku pomieszczenia nie było niczego co miałoby ochotę ją zeżreć.

Kobieta podwinęła nogawkę, a jej oczom ukazała się czerwona spuchnięta plama na nodze. Co to mogło być? Cholera jedna tylko może wiedzieć. Lynn przecież nie była lekarzem, nie miała zielonego pojęcia co to może być. Posłużyła się filozofią stosowaną od lat - "Boli? Zostaw, samo przejdzie". Do tej pory takie zachowanie zawsze pozytywne skutkowało, ale nie wiadomo co będzie teraz. Nawet nie zamierzała dotykać tej kontuzji. Może nie było to coś wybitnie poważnego, ale zawsze utrudniało jakieś czynności. W tym świecie nawet proste skaleczenie może być biletem do trumny.

Nagle Hawkins usłyszała jakieś szmery przy drzwiach. Czyżby sztywni? Przecież nie było ich w okolicy. Przez chwilę się wahała czy sięgnąć po nóż, czy też po karabinek. Zdecydowała się ostrze, w końcu nie chce sprowadzić tutaj reszty jego zgniłych kumpli. Dźwignęła się do pozycji stojącej wykorzystując blat jako punkt zaczepu. Noga zabolała, w końcu to właśnie ona utrzymywała cały ciężar jej ciała razem z drugą. Zawyła ciężko, mógł być to całkiem podobny dźwięk do tego jaki wydają umarlaki. Zaraz! Za drzwiami wejściowymi niczego nie ma. Po pomieszczeniu rozległo się skrzypienie otwieranych tylnych drzwi. Cholera! Czyżby się przedarli? A może to tylko jeden sztywny? Postanowiła zaczekać na potencjalne zagrożenie, uniosła nóż w gotowości na to co nadchodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Age : 19

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Gru 22, 2014 8:50 pm

Z początku wydawało mu się, że pomieszczenie jest puste i nie ma tu żadnych nieproszonych gości, co go odrobinę zaskoczyło, gdyż wcześniej co chwilę napotykał się chociaż na conajmniej jednego szwędacza. Jednak już po momencie czar prysł, co niekoniecznie go zadowoliło. Tym bardziej, że wydany odgłos raczej nie należał do sztywnego, a do kogoś kto należał do tych bardziej żywych. W sumie to to nie był zwykły odłos, tylko jęknięcie.. ale nie takie jęknięcie z przyjemności podczas nie daj Boże seksu, ale z bólu, co trochę go podbudowało, bo z rannym łatwiej jest się rozprawić. Jednakże tak czy inaczej, Daryl wolał już, żeby to jednak był sztywny, niż jakaś osoba, która mu mogła i nawet wpakować kulkę prosto między oczy. Przez chwilę przeszła mu nawet przez mózgownicę myśl by jak najszybciej się stąd ulotnić i wracać więcej, tylko skierować się już ku obozowi swojej grupy. Jednak gdy tylko pomyślał o wściekłym Rick'u i jego morderczym spojrzeniu to już chyba preferował zostanie na miejscu. Wbrew pozorom Dixon nie bał się Grimes'a, gdyż traktował go wręcz jak swojego prawdziwego brata. Po prostu nie przepadał za tą miną zgrozy.
Mężczyzna ruszył powolnym krokiem wgłąb sklepu dokładnie badając otoczenie. Niestety chcąc nie chcąc wpadł na uzbrojoną.. kobietę. Dixon nie zastanwiając się długo zawiesił kuszę z powrotem na plecy nie okazując po sobie strachu przed tym, że właśnie może zostać postrzelony.
- Nie wyglądasz za dobrze. - Daryl przyjrzał się jej dokładniej. Twarz miała bladą i lekko zniesmaczoną.- Zostałaś ugryziona? - Podrapał się za głową i dodał. - Może schowiesz tą broń? Przynajmniej zrobi się choć trochę mniej "sztywno".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thewalkingdead.forumpolish.com
Lynn Hawkins

avatar

Wiek : 32
Aktualny Wygląd : Czarny t-shirt, jeansy i wytarte taktyczne szelki.
Skąd : Woodbury

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Gru 22, 2014 9:19 pm

Szmery narastały, była niemalże gotowa do ataku. Niestety noga nie pozwalała jej na wykonywanie bardziej złożonych manewrów niż powolne poruszanie się. Nóż trzymała wysoko wystawiony przed siebie, w końcu głównym celem był łeb potencjalnej zdobyczy. Wreszcie sylwetka przeciwnika stała się widoczna, nie był to szwędacz, całe szczęście. Hawkins od zawsze uważała, że lepiej spotkać żywego niż umarlaka, niby człowiek to większe zagrożenie ale z nim przynajmniej można się dogadać.

Chwilę potrwała identyfikacja twarzy mężczyzny. Czy on jest głupi? Schował broń? Chyba kolejny raz los okazał się łaskaw dla Lynn, dzisiaj nie umrze. Ale zaraz! Kobieta od razu poznała tą chłopską mordę! Nie znała go z imienia, ale za to dobrze pamięta w kogo wyładowała pół magazynka starając się go trafić. To przecież on brał udział w szturmie na Woodbury i to właśnie on puścił jej rodzinne miasteczko z dymem, a przynajmniej tak uważała.

Na jej twarzy zagościł gniew, nie zamierzała opuścić broni. Była silną kobietą więc próbowała ukryć fakt iż jest osłabiona, jeszcze przeciwnik mógłby to wykorzystać.

- Co? Chowasz broń? Czy to jakaś pieprzona prowokacja? - Nie mogła uwierzyć, że tak po prostu schował kuszę. - A kij ci do tego! - Warknęła na niego odnośnie pytania dotyczącego ugryzienia. - Ale zaraz, zaraz! Czyżby to pieprzony sprawca zamieszania w Woodbury? - No tak, jej język jest ostry tak samo jak nóż, który trzyma w łapie. - Nie poznajesz mnie? Prawie mnie zestrzeliłeś z tej swojej cholernej kuszy, śmieciu. - Wskazała wolną ręką na bliznę, która przechodzi przez jej oko. - To też wasza sprawka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Age : 19

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Wto Gru 23, 2014 10:38 am

Może i jednak to był zły pomysł. Chyba nawet bardzo zły. Nie pomyślał nawet, że może jeszcze spotkać kogoś z ludzi jego "ulubieńca" Gubernatora, którego miał ochotę własnoręcznie wypatroszyć z jego wnętrzności, a głowę zawiesić nad kominkiem jako swój triumf zwycięstwa. Niestety Blake wymknął się gdzieś najwyraźniej podczas szturmu na więzienie. Właśnie. Więzienie. O tym to już chyba każdy zapomniał. To, że napadliśmy na Woodbury to wszyscy pamiętają.. ale, że więzienie zostało.. a raczej prawie nic z niego nie zostało to NIKT. Nie da się ukryć, że dziewczyna nieco podniosła ciśnienie u Dixon'a, co niekoniecznie mogło dobrze się zapowiadać.. choć lepszy już Daryl, niż wcześniej już wspomniany Rick Grimes. Gdyby on tu był to niewiadomo czy by cokolwiek po niej zostało. Najwyżej plama krwi. Zapewne stałaby się również ucztą dla pobliskich sztywniaków.

Szczerze to kobieta z nożem jakoś nie wzbudziła przed Dixon'em nawet najmniejszego poddenerwowania. Tym bardziej, że była ranna i ledwo co kuśtykała na tych swoich chudziutkich nóżkach.. ale żeby już tak na nią nie najeżdżać to chcąc nie chcąc była z niej twarda babka. Mało kto tak na prawdę potrafił ukrywać ból jak ona. Nie oznaczało to jednak, że wcale nie było tego po niej widać. Może uda się przeciągnąć ją na jego stronę? Może sprawi, że zapomni o Woodbury i o tym co zrobili, pomimo, że to nie była do końca ich wina, tylko niejakiego Philip'a Blake'a? Nigdy nie wiadomo do czego tak na prawdę skłonny jest urok przekonywania Dickson'ów.

- Spokojna Twoja rozczochrana, maleńka. - Racja. To raczej nie był zbyt dobry tekst na uspokojenie wściekłej kobiety z okresem na nodze. Bóg wie gdzie jeszcze. Wbrew pozorom, Daryl nie do końca nie był taki nieuzbrojony. To, że zawiesił kuszę na plecach, nie oznaczało, że nie ma jeszcze swojego ukochanego noża na wyciągnięcie ręki.. więc gdyby lasencja rzuciła się na niego pod pretekstem odwetu to mógł lada moment rozprawić się z nią. - Nie mam złych zamiarów, więc radzę Ci.. Ty też ich nie miej. - Dokładnie obserwował każde drgnięcie kobiety. - Myślisz, że tylko ty jesteś tutaj ofiarą? Najwyrażniej jesteś trochę niedoinformowana. - Splunął na ziemię dalej mając ją pod czujnym okiem.


Ostatnio zmieniony przez Daryl Dixon dnia Pon Sty 05, 2015 6:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thewalkingdead.forumpolish.com
Lynn Hawkins

avatar

Wiek : 32
Aktualny Wygląd : Czarny t-shirt, jeansy i wytarte taktyczne szelki.
Skąd : Woodbury

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Wto Gru 23, 2014 2:19 pm

Faktycznie, było coś z więzieniem, ale Lynn miała to głęboko w poważaniu. Przecież to alfa dała początek tej wojnie, a przynajmniej tak jej wmawiano. Gubernator nie był raczej dla niej wzorem do naśladowania jednak miała do niego szacunek, w końcu ktoś musiał przejąć rolę lidera dla tak licznej społeczności. Hawkins mimo, że była bardziej militarną częścią Woodbury, to nie było jej podczas szturmu na więzienie.

- Maleńka? Jeżeli próbujesz mnie poderwać to źle się do tego zabierasz. - Nie ma nic gorszego niż tandetna odzywka, oprócz bandy umarlaków pędzących w twoim kierunku. - Nie masz złych zamiarów, tak? To w takim razie jakie masz? - Jej gniew można było wyczuć niemalże w każdym słowie. - Ach! Rozumiem, to może cholerna blizna na drugie oczko? - Warknęła na niego dalej prezentując swoje znamię, raczej nie była z niego zadowolona. Przez krótki okres czasu dopadło ją szaleństwo, prawdziwy amok, który na szczęście stopniowo zmalał. Odliczyła kilka razy do dziesięciu i wzięła kilka głębokich wdechów.

Kobieta szybkim, wyjątkowo nieprzewidywalny ruchem opuściła broń. Może Daryl do niej przemówił? Albo po prostu nie chciała ryzykować. Cholera jedna wie, Lynn czasami miała te swoje dziwne humorki. Powoli opuściła się i siadła na karimacie, którą rozłożyła prawie, że pod ladą. Oczywiście przy tej czynności syknęła kilka razy, w końcu kolejny raz cały ciężar ciała opierała na dwóch nogach, w tym jednej chorej.
- Szukasz pieprzonych zapasów? Tylko ich dotknij, a cie wypatroszę, byłam tu pierwsza. - Podobnie jak i on, zanieczyściła podłogę swoją śliną. - Masz może fajki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Age : 19

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Wto Gru 23, 2014 9:19 pm

Poderwać? Jeszcze czego? Daryl jeszcze aż tak chyba nisko nie upadł by podrywać byle napotkaną laskę. Tym bardziej, że w grupie miał kogoś kogo bardziej darzył uczuciem, tylko że nie wiedział do końca jakim. Pewnie zapytacie kogo, ale i tak się nie dowiecie. Przynajmniej nie teraz, tylko w nie dalekiej przyszłości.

Od razu było wiadomo, że rozmowa nie będzie prosta. Poddernerowanie kobiety chyba sięgało zenitu i miał wrażenie, że zaraz się na niego rzuci pomimo tego, że ledwo co stoi. W sumie po twardej babce można wiele się spodziewać.. a szczególnie po tych należących niegdyś do zakonu z Woodbury. Daryl niby miał jakąś tam urazę do ludzi z Woodbury, jednak był świadom tego, że to nie do końca ich wina. Po prostu ponieśli konsekwencje przez swojego ukochanego lidera Blake'a, który nie miał równo pod sufitem. Chociaż mogli też lepiej dobrać sobie dowódcę, a nie wpakowywać się potem w niezłe bagno i obwinać innych.. bo przecież oni są tacy niewinny.

- Poderwać.. Nie dzięki, nie skorzystam z Twoich usług. - Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.. Dixon nie miał zamiaru obdarowywać kobietę empatią, serduszkami czy czymkolwiek miłym. - Ani złych, ani dobrych.. zwykle neutralne. Jakoś mi nie po drodze Cię zabijać.. nawet mi się nie chce. - Daryl podrapał się koniuszkami palców po brodzie dalej mierząc ją wzrokiem. A co do blizny.. nawet nie robiła na nim najmniejszego wrażenia. Sam miewał gorsze.. nawet jeszcze coś tam po nich zostało. Pamiątki z dzieciństwa, a dokładniej po jego ojcu.

Dixon nie spodziewał się, że kobieta tak szybko opuści swoją "kosę". Najwyraźniej ból coraz bardziej dawał się we znaki. Jednak nawet ból nie powstrzymywał ją od chamskich odzywek. Hmm.. kobiety to raczej chyba nie powinny się tak wyrażać. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. - Może trochę milej? - Oczy Daryla zawędrowały w miejsce gdzie splunęła kobieta, po czym z powrotem uwiesił na niej swoje gały. - Nie palę. Już nie.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Daryl Dixon dnia Pon Sty 05, 2015 6:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thewalkingdead.forumpolish.com
Lynn Hawkins

avatar

Wiek : 32
Aktualny Wygląd : Czarny t-shirt, jeansy i wytarte taktyczne szelki.
Skąd : Woodbury

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Wto Gru 23, 2014 10:40 pm

- Moich usług? Raczej nie należę do pospolitych kurew, chciałabym żebyś o tym pamiętał. - Fakt, nawet okropny ból w nodze nie był wstanie powstrzymać jej od tych swoich chamskich odzywek. Nigdy nie była kulturalną osobą, przenigdy. Mimo, że nie wyrażała się jak dama, to za taką się uważała. - Nie po drodze? Ach! Rozumiem, nie jestem żadnym wyzwaniem dla tak wielkiego łowczego jak ty, co? - Czyżby prowokacja? Raczej nie. Po prostu nie miała przyjemności z kimkolwiek rozmawiać przez spory kawałek czasu, więc teraz będzie zaspokajać swoją potrzebę wywalenia swego słownego gnoju na Daryla. - Milej? Serio, tego ode mnie oczekujesz? - Zerwała się na nogi, a raczej próbowała, ból niestety nie pozwolił Lynn wstać. Chyba w tym przypadku przysłowie "czas leczy rany" najzwyczajniej w świecie nie działało. - Puściłeś z dymem mój jedyny dom, a teraz chcesz bym była milutka i potulna? Twoje niedoczekanie, gnido.

Przyciągnęła do siebie swoje toboły, otworzyła torbę i wyciągnęła z niej pewien przedmiot. Okazało się, że to była najzwyczajniejsza w świecie butelka z wodą, pełna o pojemności jednego litra. Odkręciła korek i upiła porządny, spory łyk, w końcu to odpoczynek. W końcu uniosła wzrok na Daryla, na jej twarzy zagościł krzywy uśmieszek. - Będziesz tak stał i się gapił? Czy też może usiądziesz? Nie bój się, nie poderżnę ci gardła. Dzisiaj nie zdechniesz, przynajmniej nie z mojej ręki. -  Nie trawiła tego kolesia, ale z drugiej strony nie miała dosyć długo z kim najzwyczajniej w świecie pogadać. Lynn jest raczej osobą, z którą trzeba rozmawiać w dosyć specyficzny sposób. Człowiek pozbawiony drugiego człowieka ma to do siebie, że w końcu dziczeje, Hawkins nie zamierzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Age : 19

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pią Gru 26, 2014 3:50 pm

Rzeczywiście. Słowo "usługi" było trochę dwuznaczne, ale Daryl raczej nie miał na celu rozdrażnienie kobiety. Choć może miał? Kto go tam wie. W sumie nie było się czego dziwić. Niewyparzony język tej laski coraz bardziej sprawiał, że mężczyzna miał ochotę pochwycić za nóż i uciąć go w oka mgnieniu. Tak, że nawet by franca nie poczuła. Potem by wystarczyło jeszcze lekko przysmarzyć by krew nie lała się we wszystkie strony. W zasadzie mogłoby to być dosyć ciekawe doświadczenie. No ale już tak nie przesadzajmy i nie odchodźmy od norm. W końcu chcielibyśmy, żeby nasze człowieczeństwo jeszcze trochę przetrwało, gdyż nie po to ewoluowaliśmy przez długi okres czasu by z powrotem wracać do natury zwierzęcia bez ani grama uczuć.

Fakt. Kobieta była ranna, ale nie oznaczało to, że jest od razu dla niego mniejszym wyzwaniem. Czy ona serio musiała tak bardzo wszystkie jego słowa brać na poważnie i od razu się pluć? Nie popadajmy w paranoję. Dixon po prostu nie zabija byle napotkanego człowieka. Wbrew pozorom nie był seryjnym mordercą, który lubił wbijać na pal swoje ofiary.
Gdy Hawkins próbowała wstać na równe nogi, Daryl zamierzał jej w tym pomóc, lecz ze względu na to, że szybko z tego zrezygnowała po prostu dalej stał w miejscu rozglądając się po pomieszczeniu. Jednak nie spostrzegł nic wartego uwagi.

- No nie.. znowu zaczynasz z tym całym Twoim Woodbury? Daj sobie już z tym siana. - Dixon zmierzył ją wzrokiem. Zachowywała się jak małe pokrzywdzone dziecko, które nie dostało swojej wymarzonej zabawki. - Co się stało, to się nie odstanie. Życie idzie dalej. Czy tego chcesz czy nie. - Mężczyzna kopnął w puszkę po piwie, która leżała przez jakiś czas obok niego. Teraz tylko rąbnęła z hukiem o ścianę i spadła gdzieś w kąt.
- Cóż za łaska. - Mężczyzna ściągnął z siebie plecak, po czym położył przy ścianie, a sam usiadł i oparł się o niego. - Siadłem. No i co teraz? - Trochę zastanawiało go to dlaczego po prostu nie kazała mu się wynosić, tylko proponowało mu wspólne siedzenie na podłodze w sklepie militarnym. Trochę romantycznie, nieprawdaż?

_________________


Ostatnio zmieniony przez Daryl Dixon dnia Pon Sty 05, 2015 6:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thewalkingdead.forumpolish.com
Lynn Hawkins

avatar

Wiek : 32
Aktualny Wygląd : Czarny t-shirt, jeansy i wytarte taktyczne szelki.
Skąd : Woodbury

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pią Gru 26, 2014 5:12 pm

Lynn miała dosyć specyficzny charakter. Oczywiście każda kobieta taki miała, ale ona miała wręcz wybitnie popieprzony. W tej chwili zdała sobie sprawę, że zachowuje się jak kompletna fanatyczka jakoś dziwnego kultu. Może powinna przyhamować swoje emocje wobec Woodbury? W końcu wszystko wokół zostało zniszczone, spalone i ograbione, więc nie było sensu by kłócić się o to, kto bardziej nam dopiekł.

Tacy jak ona nie boją się śmierci, właściwie to każdy komu udało się zostać przy życiu wie, że przyjdzie taki dzień, w którym zdechnie jak pies. Nie bała się Dixona, właściwie to przed niczym nie odczuwała strachu oprócz truchła trzymającego w zębach jej znajomego.

- Rozpieprzyłeś miejsce, w którym czułam się bezpiecznie. Jak mam o tym nie mówić? - Rzuciła tonem dziecka, które zostało olane przez Świętego Mikołaja - wkurzonego bachora. - Moja grupa rozlazła się na cztery strony świata. Szukaj teraz wiatru w polu. - Była oburzona, w końcu zgubiła swoją bandę, była skazana na samotność. - Swoją drogą wyglądasz jakbyś wiedział co to znaczy "szukać wiatru w polu". - Czyżby kolejna prowokacja z jej strony? Lynn była osobą, która potrafiła śmiać się z własnych żartów, w tym wypadku nie było inaczej. Rechotała jak szalona, aż złapała się za brzuch. Potrzebowała chwili rozrywki, każdy jej potrzebuje.

W końcu nieznajomy usiadł, oczywiście tutaj też nie obyło się bez uszczypliwej uwagi. - No, grzeczny chłopiec. - Na początku nieźle wkurzona, a teraz? Teraz ociera łzy ze śmiechu, już taka jest. - Jak to co teraz? Rozmawiamy, nie? - Aż dziwne, że nie przeklina. Może to kwestia aktualnego stanu emocjonalnego? - Tak właściwie Lynn jestem, a Ty? Masz jakieś imię czy sama mam ci je nadać? - Zamierzała już mu podać rękę, ale w ostatniej fazie rozmyśliła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Age : 19

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Gru 29, 2014 7:46 pm

Albo ona serio nic nie wiedziała, albo udawała głupią. Grupa, która rozlazła się na cztery strony świata, ta? To chyba zapomniała o tym, że Mr. Philip Blake prawie wszystkich powystrzelał. Czy wszyscy ludzie z Woodbury musieli być tacy ślepi? Na prawdę nie widzieli u Gubernatora tego pojebania w oczach? W sumie to w jednym.. No, ale proszę Was. Kto normalny trzyma swojego dzieciaka przykutego łańcuchami w klatce, albo posiada akwarium z głowami zombie zamiast rybek? Z pewnością nie normalny człowiek, tylko jakiś pojeb bez mózgu.

- Wy mało wiecie, a pieprzycie jak głupi.. - Obdarzył ją zimnym wzrokiem, po czym odwrócił łeb w inną stronę i zacisnął pięść. Uznał, że nie chce już więcej myśleć o tym skurwielu i po prostu dał już sobie z tym spokój. Tak samo nie miał ochoty żreć się z Lynn o patologiczne Woodbury. Szkoda było na to nerwów. W tych czasach trzeba iść przed siebie i nie patrzeć w tył.. bo bądź co bądź mógłby tam być sztywny lub jeszcze gorzej.. grupka sztywnych, a tego byśmy raczej nie chcieli.
- Że niby ja szukam wiatru w polu? Are you kidding me? - Dixon coraz bardziej wątpił w jej intelekt. Choć w sumie to Woodburczyk, nie ma się czego dziwić. Wyprane mózgi, nic poza tym.

Gdy kobieta zaczęła się śmiać na cały hol, kąciki ust mężczyzny podniosły się lekko i ironicznie. - Może jeszcze głośniej? Zobaczymy ile szwędaczy zdołasz tu przywabić swoim cudnym śmiechem. - Dalej patrząc na nią z ironicznym uśmieszkiem poruszał brwiami. Niby wyglądała na poważnego zabijakę, a tak na prawdę była beztroską dziewczyną z nożykiem do obierania ziemniaków.

Kiedy mężczyzna usadowił się już wygodnie oparł głowę o ścianę. - Nie musisz. Jestem Daryl. - Uśmiechnął się do niej, ale już ze szczerością. - Może podzielisz się tym jak skaleczyłaś się w nogę.. tudzież kto Ci to zrobił?

_________________


Ostatnio zmieniony przez Daryl Dixon dnia Pon Sty 05, 2015 6:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thewalkingdead.forumpolish.com
Lynn Hawkins

avatar

Wiek : 32
Aktualny Wygląd : Czarny t-shirt, jeansy i wytarte taktyczne szelki.
Skąd : Woodbury

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Gru 29, 2014 8:48 pm

Była raczej przeciętnym obywatelem Woodbury więc nie miała zielonego pojęcia co za cyrk odstawia Blake w swoim mieszkaniu. Miała dach nad głową, bezpieczeństwo i wyżywienie więc nie zadawała niepotrzebnych pytań. W końcu to było lepsze niż nieustanna ucieczka przed nieumarłym zagrożeniem. Czuła się po prostu jak za starych dobrych czasów, kiedy to wszystko nie było jeszcze tak popieprzone.

Gadkę Daryla o pieprzeniu i szukaniu wiatru w polu przemilczała. Cały czas na jej twarzy gościł wyjątkowo chamski uśmieszek, z resztą jak zwykle. Kłótnia o to czyja grupa lepsza jest jak skierowanie pytania do słońca dlaczego świeci.

- Z pewnością potrafiłabym głośniej. A co? Boisz się kilku sztywnych, którzy w żołądku na pewno mają pół twojej cholernej rodziny? - Mimo swoich ostrych słów, nie wypowiadała się z gniewem w głosie. Była nawet całkiem spokojna, jeszcze. - Swoją drogą nie zdziwiłabym się gdyby cała pieprzona horda przylazła tutaj za twoim smrodem. - Chamski uśmieszek jeszcze bardziej się poszerzył. W końcu padło jakże ciekawskie pytanie, co się jej do licha w nogę stało. - A więc Daryl, tak? Jakby ci to wytłumaczyć po twojemu? A już wiem, nie twój zasrany interes. - Mina pogodnej rozkapryszonej dziewczynki w sekundzie przeistoczyła się w gniewny wyraz twarzy gniewnej Betowiczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Age : 19

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Sty 05, 2015 6:53 pm

Daryl przewrócił jedynie oczami. gdy panienka wspomniała o jego niby smrodzie. Jakby nie patrzeć to teraz zachowanie perfekcyjnej higieny nie było za bardzo łatwe. Tym bardziej, że żyło się prawie w ciągłym biegu, więc mężczyzna miał prawo nie pachnieć fiołkami czy innymi takimi zapachami, które powodowały dech w piersiach. Och, a co do piersi.. Gdyby tak spojrzeć na atuty Lynn to nie miała się czym pochwalić. Na szczęście chociaż nadrabiała swoją sylwetką.. ale tak czy siak nie była w jego guście. Już chyba wolał skoczyć z mostu niż się z nią umawiać. No ale pogadać zawsze można, tylko żeby ta rozmowa miała ręce i nogi, a nie tylko ta ciągła chęć zrobienia sobie krzywdy podczas konwersacji.

A co do już wcześniej wspomnianego pożerania się wzrokiem.. Gdy Dixon tylko widział jej krzywy wzrok i ten jej zasrany chamski uśmieszek to miał ochotę pochwicić za najbiższą twardą, zaostrzoną rzecz i w nią rzucić, albo i nawet podejść i z impetem cisnąć jej w twarz. Szkoda tylko, że była kobietą, a on na swój sposób gentlemanem, więc nie mógł tak po prostu z dupy ją uderzyć. Wtedy można by było uznać go za zwykłą cipę, a nie mężczyznę z krwi i kości.

- Nie mój zasrany interes, powiadasz? OK. - Daryl zrobił minę w stylu "no trudno, przeżyję" i ziewnął otwierając paszczę jak lew. Nie miał zamiaru ani chęci by wypytywać ją o szczegóły. W sumie to nawet nie był jego problem. Chociaż kto wie? Może ta obojętność Dixon'a sprawi, że kobieta zacznie mówić? Może tylko udaje taką niedostępną i tak na prawdę pragnie, żeby zadawać jej pytania, i tylko to ukrywa? Szczerze to nie wiedział już co się po niej spodziewać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thewalkingdead.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep militarny   

Powrót do góry Go down
 
Sklep militarny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Walking Dead PBF :: Lokacje :: Atlanta-
Skocz do: