PBF osadzony w świecie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Great American - supermarket (obrzeża)

Go down 
AutorWiadomość
Aria Prich

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : biała bluzka, szara bluza, jeansy, czarne adidasy, białe skarpety, bielizna
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Great American - supermarket (obrzeża)   Czw Lis 13, 2014 10:54 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina Bassett

avatar

Wiek : 18
Aktualny Wygląd : Jasny sweter, jeansy i trampki.
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Nie Gru 21, 2014 11:13 am

Nina wędrowała samotnie przez obrzeża Atlanty. W pojedynkę była prawie obiadem na tacy dla nawet nielicznej grupy sztywnych. Gdy jej oczom ukazał się budynek opustoszałego supermarketu ucieszyła się niezmiernie gdyż ilość jej zapasów zmniejszała się bardzo szybko. Z daleka nie było widać żadnego umarlaka, dla Niny było to zbyt podejrzane. Po krótkim namyśle stwierdziła iż zatrzyma się w okolicy na chwilę, bo sama ze sztyletem nic nie zdziała. Weszła do opuszczonego samochodu stojącego na parkingu i zabrała się za jedną z ostatnich paczek sucharów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes

avatar

Wiek : 36
Aktualny Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.
Skąd : King County

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Wto Gru 23, 2014 1:49 pm

Wędrówka z Kevinem mijała mu całkiem spokojnie. Po drodze nie natrafiali na większe grupki sztywnych, lecz na kilka pojedynczych sztuk. Bardzo go to cieszyło, że nie będzie uwalony mózgiem umarlaka - bo kto by chciał? A no właśnie nikt, ale jakoś trzeba żyć w tym parszywym świecie. Rick wraz ze swoim towarzyszem kierował się w stronę większego marketu, jednak wciąż pozostającego na obrzeżach Atlanty. Trzeba by było być jakimś niedorozwojem, aby łazić po głównych ulicach tego jakże wielkiego miasta. Przecież pełno tu było szwendaczy, których każdy tak bardzo się obawiał.
Wyłaniając się zza rogu bocznej ściany sklepu, upewnił się, czy nie czeka na nich jakaś niespodzianka w postaci zgniłych. Nie. Czysto. Teraz już mogli skierować się tylko do głównego wejścia. Miał nadzieję, że główne wejście będzie otwarte i nie trzeba będzie wybijać pieprzonej szyby. Narobiłoby to tylko hałasu, który przyciągnąłby uwagę zimnych szwendających się po okolicy. Cały czas trzymając Colta w dłoniach, dał znak Kevinowi, aby ten poszedł przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Wto Gru 23, 2014 7:49 pm

Kevin na znak Ricka pokiwał głową i z bronią w ręku, powoli ruszył w stronę głównego wejścia. Doszedł do drzwi, ostro szarpnął za klamkę i w gotowości do ataku wkroczył do środka. Uważnie rozejrzał się po wnętrzu supermarketu i udał się w głąb pomieszczenia, po drodze odkopując na bok leżącego na podłodze, pozbawionego kończyn trupa. Przeszedł pomiędzy regałami, aby upewnić się, że na pewno nic im nie zagraża, ale to była tylko formalność - gdyby w supermarkecie znajdowali się sztywni, raczej ujawniliby się zaraz przy wejściu. - Czysto. - Krzyknął cicho do Ricka, odwracając się w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina Bassett

avatar

Wiek : 18
Aktualny Wygląd : Jasny sweter, jeansy i trampki.
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Wto Gru 23, 2014 8:37 pm

Paczka sucharów była już pusta. Nina wzięła łyk wody po czym zaczęła przeszukiwać schowek i inne pobliskie zakamarki samochodu. Nie spodziewała się wielce wartościowych skarbów, może jakiś scyzoryk, latarka? Nic takiego jednak nie znalazła, tylko bezwartościowe papiery, dokumenty i pieniądze. Westchnęła ciężko i podniosła wzrok na budynek supermarketu. Jej oczom ukazały się sylwetki dwóch mężczyzn chcących wejść do sklepu. "No to tyle z moich zapasów... " pomyślała nadal ich obserwując. Po chwili dojrzała u nich broń, jeden z nich wszedł do środka i ku jej zaskoczeniu nie przywitali go sztywni. Z jednej strony miała pewność, że zimni nie są zagrożeniem (bynajmniej jak na razie) jednak z drugiej bała się wyjść do obcych ludzi. Może mieliby złe zamiary? A może wręcz przeciwnie, chcieliby pomóc? Gdyby wyszła teraz z samochodu jeden z nich na pewno by ją zauważył, mógłby do niej strzelić... Dziewczyna zdecydowała, że zostanie jeszcze w aucie. Najwyżej pójdzie za nimi i dyskretnie zgarnie to, czego nie dostrzegli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes

avatar

Wiek : 36
Aktualny Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.
Skąd : King County

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Sro Gru 24, 2014 1:42 pm

Wyrzucona kość – 2
Cały czas ubezpieczony w swój rewolwer, skinął głową do Kevina. Czysto. Całe szczęście, bo nie będą musieli marnować cennej amunicji na truposze. Może wykorzystają ją kiedy indziej, podczas innych zagrożeń? Kto wie. Dzisiejszy świat jest nieprzewidywalny niczym losowanie lotto.

Rozejrzał się po opustoszałym sklepie. Na półkach nadal coś pozostawało, przecież osoba samotna nie zgarnie  wielu rzeczy do plecaka. Nie dosyć, że ciężar to jeszcze te całe skarby się nie pomieszczą. Rick miał nadzieję, że wraz z Kevinem znajdą dziś przedmioty o wiele ciekawsze niż pojedyncza zapalniczka, czy zapałki. Przede wszystkim, obóz potrzebował wody jak i racji żywnościowych. Bez tego ani rusz. Spokojnym, lecz czujnym krokiem skierował się do pierwszych półek. Była tam tylko sterta kurzu, zresztą czego mógł się spodziewać? Osoby, które były tu wcześniej miały pewnie więcej szczęścia i zabrały to, czego im było trzeba. Chociaż pewności nie miał... Zaklął pod nosem. Nie po to przeszedł taki kawał drogi, z obozu na obrzeża Atlanty, aby zdejmować kurz z półek.

Co ich jeszcze dzisiaj spotka? Miał nadzieję, że nie będą to żywi. Byli o wiele bardziej niebezpieczni niż umarlaki, szczególnie w większych grupkach. Chociaż... Co to dla Kevina i Ricka? W sumie, mają broń. Nikt im raczej nie naskoczy, jeżeli zauważą ten fakt.

-Kevin, sprawdź co jest na pozostałych półkach. Tutaj nic nie widzę... Cholerne pustki. Jeżeli coś zauważysz daj mi znać. Rozejrzę się jeszcze trochę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Czw Gru 25, 2014 9:58 am

Kevin z westchnieniem udał się z powrotem w głąb supermarketu i zaczął przeszukiwać pozostałe półki i regały. Był już prawie pewien, że nie odnajdą tu z Rickiem zbyt wielu rzeczy, które mogłyby przydać się grupie, a w szczególności racji żywnościowych i wody. Zapasy znajdujące się w obozie, mimo wytrwałego oszczędzania, znikały stanowczo za szybko. Więcej ubywało niż przybywało, a wiadomo, że w trudnych czasach jakie nastały, bardzo ciężko jest być całkowicie samowystarczalnym.
Kevin jeszcze raz uważnie rozejrzał się wokół. Ludzie, którzy przybyli tutaj przed nimi, nie pogardzili niczym - wszędzie zalegał jedynie kurz, brud i pajęczyny. Do sprawdzenia pozostało mu już tylko zaplecze. Uniósł broń i otworzył drzwi, prowadzące do małego pomieszczenia na tyłach sklepu. Stanął w wejściu i rzucił okiem na jego wnętrze. Tutaj też było całkowicie pusto, z wyjątkiem leżącej samotnie na podłodze, czarnej torby. Zajrzał do środka, ale znajdowało się w niej tylko kilka kolorowych, damskich swetrów. Parsknął śmiechem, zarzucił torbę na ramię i ruszył w stronę Ricka, aby pochwalić się nowym znaleziskiem. Wyjął z torby jeden ze swetrów - jaskrawo różowy - i wyciągnął go w górę. - Tylko tyle. Dziewczyny się ucieszą. - Skomentował, szczerząc zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina Bassett

avatar

Wiek : 18
Aktualny Wygląd : Jasny sweter, jeansy i trampki.
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Pią Gru 26, 2014 11:09 am

Korzystając z okazji, że dwie tajemnicze postacie ruszyły w głąb supermarketu Nina postanowiła udać się w kierunku zaplecza sklepu łudząc się, że tam jeszcze nie dotarli. Wyszła po cichu z samochodu i spokojnym krokiem szła do wyznaczonego sobie celu. Po drodze rozglądała się uważnie, jednak nie dostrzegła żadnego zagrożenia. Gdy znalazła się tuż przy drzwiach wyjęła z plecaka swój sztylet. Trzymając go mocno w dłoni pchnęła lekko uchylone drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się po tym małym pokoju, ale nic nie rzuciło jej się w oczy. Podeszła do biurka stojącego przy wejściu prowadzącym na halę sklepową i otworzyła szufladę. Znalazła jedynie pudełko zapałek, zawsze coś. Obróciła się i spojrzała przez uchylone drzwi. Dostrzegła ów mężczyzn i natychmiast przycisnęła się do ściany. Najchętniej uniknęłaby spotkania z nimi, postanowiła poczekać tutaj z nadzieją, że nie cofną się do tego pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes

avatar

Wiek : 36
Aktualny Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.
Skąd : King County

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Pią Gru 26, 2014 4:31 pm

Rick, chcąc nie chcąc uśmiechnął się pod nosem. Przynajmniej swetry... Dla dziewczyn. Co dla reszty obozu? Sam do końca nie wiedział. Przecież nie podaruje różowego sweterka swojemu synowi, Carl’owi. Chociaż, jeżeli zajdzie taka potrzeba... Przecież z dnia na dzień, może być chłodniej. Każdemu przyda się dodatkowa warstwa ubrań. Co do chłodu – zabiera sporo energii. Dlatego potrzebują też jedzenia. Grimes rozejrzał się wokoło po opuszczonym sklepie. Półki – puste, zakurzone, obdrapane. Podłoga gdzieniegdzie ubrudzona krwią, nie wiadomo czy ludzka czy... szwendacza. Wydawało mu się, że stało się tu coś okropnego, czego nie brakuje w tym świecie. Cóż, westchnął tylko krótko i zlustrował Kevina wzrokiem. Chłopak był najwyraźniej zadowolony ze swojego znaleziska. Jednak było po nim widać, że nie tego szukał. Bo w sumie, nie po to tu przyszli... Grimes przeklinał siebie, że wybrał ten sklep, a nie inny.

-Masz rację, ucieszą się. Szkoda tylko, że nie ma tego więcej, jak w torbie. – przystąpił do niejo krok, aby zajrzeć i chwilę poszperać. No tak, nie starczy dla każdego. Skrzywił się nieco, ale cóż. Co mógł poradzić? Całkowicie nic. To, że znajdą jakieś przydatne zależało tylko od przypadku. Co jak co, ale mógłby być bardziej przychylny.

-Kevin, nie byłeś na zapleczu? – wskazał podbródkiem w stronę uchylonych drzwi – Może jeszcze tam coś znajdziemy.

Wyjął ówcześnie schowany rewolwer z kabury, która była umocowana do jego paska. Jego zasadą przy wchodzeniu do nieznanych wcześniej pomieszczeń, było to, aby być zawsze ubezpieczonym. W najlepszym wypadku zdążysz wystrzelić pocisk w głowę umarlaka, a w najgorszym... Najwyżej skończysz jako ugryziony. Podkreślam, w najgorszym wypadku.

Żwawym krokiem skierował się w stronę zaplecza, które oddalone było od nich jakieś kilka metrów. Niezbyt wiele, ponieważ z każdym krokiem był bliżej. Bacznie się rozglądał, wyszukując jakiegokolwiek zagrożenia ze strony otoczenia. Kiedy dotarł do drzwi... Jednym, zwinnym wyćwiczonych ruchem ciała sforsował je. Z jednej strony nie było to dość bezpieczne, ale w końcu miał osłonę w postaci Kevina. Rozejrzał się po pomieszczeniu, które wydawało się puste. Względnie, bo kiedy bardziej się przyjrzał... Zauważył kobietę z nożem, która ewidentnie chowała się przed nimi. Co teraz, panie władzo...?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Sob Gru 27, 2014 5:26 pm

W odpowiedzi na pytanie Ricka, Kevin przecząco pokręcił głową. Szczerze wątpił w to, że na zapleczu sklepu uchowało się cokolwiek, a już w szczególności woda lub racje żywnościowe, których tak bardzo potrzebowali. Mimo wszystko, dla pewności należało przeszukać każdy, nawet najmniejszy zakamarek supermarketu. Szybkim ruchem ręki sięgnął po torbę i uśmiechnął się pod nosem, jeszcze raz rzucając okiem na jej zawartość. Ciepłe ubrania też były im bardzo potrzebne, szczególnie, że wielkimi krokami nachodziła zima. - Lepsze to niż nic. - Mruknął pod nosem, szybkim ruchem ręki zasuwając zamek.
Widząc, że Rick wyjmuje swój rewolwer z kabury umocowanej u pasa, również uniósł broń. Mimo upływu czasu, za każdym razem, gdy chwytał za swój karabin, przenosił się pamięcią kilka lat wstecz - do Akademii Wojskowej w West Point. Wszystko, czego się tam nauczył miało służyć do obrony ludzi przed innymi ludźmi. W czasie apokalipsy w pewnym sensie mógł realizować swoje "powołanie" - tyle, że miał za zadanie bronić swojej grupy nie tylko przed tymi żywymi... W trudnych czasach jakie nastały, już nie liczyło się pochodzenie, wykształcenie ani pieniądze. Liczyła się tylko i wyłącznie umiejętność przetrwania.
Szybkim krokiem ruszył w ślad za Rickiem, bacznie się rozglądając. Wparował na zaplecze zaraz za nim. Jego wzrok zatrzymał się na uzbrojonej w sztylet, samotnej, młodej kobiecie. Odruchowo opuścił broń, przypominając sobie sytuację, kiedy natknął się na Caitlyn w Atlancie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina Bassett

avatar

Wiek : 18
Aktualny Wygląd : Jasny sweter, jeansy i trampki.
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Nie Gru 28, 2014 10:10 pm

Słysząc stłumione głosy mężczyzn i ich ciężkie kroki zbliżające się szybko w stronę zaplecza Nina wstrzymała oddech i zacisnęła dłoń na rękojeści sztyletu. Gdy drzwi gwałtownie zostały otwarte dziewczynie podskoczyło serce go gardła. Zobaczyła mężczyznę, którego wcześniej widziała przed sklepem, miał broń. Nina nie wiedziała co zrobić, po chwili drugi z nich wszedł do pomieszczenia i opuścił broń. Dziewczyna postanowiła zrobić to samo, rzuciła swój sztylet pod ich nogi. - Tylko nie strzelajcie, proszę. - wymruczała drżącym głosem. Od czasu epidemii bała się nie tylko sztywnych, ludzie byli takim samym, a nawet większym zagrożeniem. Szczególnie w grupie, ich było dwóch co nie zmienia faktu, że mieli nad Niną przewagę. Starała się zachować zimną krew, jednak wychodziło jej to... średnio. Cała się trzęsła, wpatrywała się w nieznane osoby z nadzieją, że okażą litość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes

avatar

Wiek : 36
Aktualny Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.
Skąd : King County

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Pon Gru 29, 2014 4:59 pm

Popatrzył jeszcze chwilę na dziewczynę. Bądź co bądź, był nieco zdezorientowany. Przez moment myślał, że to zimny. Miał już strzelać, ale... Odezwała się. A martwi tego nie robią, nieprawdaż? Jego palec, który znajdował się na spuście, zsunął się z niego. Nie wystrzelił z dwóch powodów. Pierwszy już znacie, a drugi to fakt, że kobieta postanowiła odrzucić swą broń na bok. Skoro Kevin opuścił broń, to on również to zrobi. Stwierdził, że Nina nie będzie stanowiła dla nich większego zagrożenia w pojedynkę. Nawet wtedy, kiedy będą bez broni.

Schował swą broń do kabury, nie spiesząc się. Byli tu bezpieczni, więc co? Korzystał z tej chwili. Zastanawiał się w tym momencie, czy dziewczyna nie jest ugryziona, i co robi tu całkowicie sama. I jak udało jej się przetrwać? Pewnie posiadała całkiem-całkiem instynkt.

-Nie będziemy strzelać. – westchnął krótko, wpatrując się w dziewczynę. Chamsko lustrował ją wzrokiem, wyszukując jakiś śladów zadrapań bądź śladów ugryzienia. Jedynie dopatrzył się brudu zmieszanego z potem, który był całkowicie normalny w dzisiejszych czasach. Dziewczyna mogła poczuć się lekko sfrustrowana zaistniałą sytuacją, bo przecież jakiś obcy facet bacznie się jej przyglądał. Albo i nie? Może już wiele razy spotkała kogoś żywego, kto też się przypatrywał, i zalewał falą pytań? Rick jeszcze nie zadał jej ani jednego pytania, ale miał zamiar to zrobić. Zupełnie jak na przesłuchaniu, stare dobre czasy.

-Może powinienem się przedstawić, aby było nieco milej, mów mi Rick. Nazwisko raczej nie będzie ci potrzebne. – nie wyciągnął do niej dłoni, już dawno wyszło mu to ze zwyczaju. Odkąd apokalipsa rządzi światem, wśród osób, które przetrwały, rzadko kiedy można było zauważyć międzyludzkie odruchy.

- Mam do Ciebie kilka ważnych pytań, mam nadzieję, że odpowiesz. Pierwsze z nich – zostałaś ugryziona lub zadrapana? Drugie zaś... Byłaś kiedyś w jakiejś grupie?

Nadal wpatrywał się w dziewczynę, która widocznie trzęsła się ze strachu bądź stresu przed nieznajomymi. Grimes zastanawiał się, czy rzeczywiście jest taki zły i okropny. T o może przez tą brodę? Bądź co bądź, trochę zarósł. Trochę...

Wyczekiwał już tylko na odpowiedzi Niny, na zadane jej pytania. Może Kevin też coś od siebie dorzuci? Czas pokaże. Zastanawiał się również, czy przyjąć Ninę do obozu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kevin Turner

avatar

Wiek : 24
Aktualny Wygląd : luźna, błękitna koszula, czarne bojówki, desanty
Age : 27
Skąd : West Point, Georgia

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Pon Gru 29, 2014 5:44 pm

Kevin wbił wzrok w rzucony przez nieznajomą sztylet, który wylądował nieopodal jego buta. Przez moment zastanawiał się nad podniesieniem go, ale uznał, że mogłoby to ją przestraszyć.
Wyprostował się i jeszcze raz spojrzał na dziewczynę z politowaniem. Wyglądała niewinnie i bez wątpienia była bardzo przerażona. Mimo wszystko musiała posiadać wysoko rozwinięty instynkt, skoro zdołała samotnie przetrwać tak długo w panujących warunkach. Zapewne tak jak wszyscy należała wcześniej do jakiejś grupy, która z czasem całkowicie się wykruszyła...
Na potwierdzenie słów Ricka, powoli odłożył karabin na półkę. Widział strach w oczach nieznajomej, kiedy jego towarzysz lustrował ją wzrokiem i choć on sam dobrze wiedział o co chodziło Rickowi, zdawał sobie sprawę z tego, że ona może to odebrać nieco inaczej.
Po tym, jak Rick się przedstawił, atmosfera odrobinę się rozluźniła. Kevin bez wahania postanowił pójść w jego ślady. Uśmiechnął się słabo. - Teraz nie ma lepszych okoliczności do zapoznawania się. Kevin. - Rzekł, w przyjacielskim geście wyciągając swoją rękę w jej kierunku. Jako jeden z nielicznych ocalałych, nie zatracił nawyków sprzed apokalipsy i nie miał zamiaru tego robić. Przypominały mu one o tym, jak wcześniej wyglądały relacje między ludźmi. Czy wspólne zagrożenie przypadkiem nie powinno jednoczyć, zamiast dzielić?
Postanowił dorzucić coś od siebie do pytań zadanych przez Ricka. - Ilu szwendaczy zabiłaś? - Pomyślał, że na razie daruje sobie pytanie o morderstwa. Dziewczyna nie wyglądała na osobę, która byłaby w stanie zabić człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina Bassett

avatar

Wiek : 18
Aktualny Wygląd : Jasny sweter, jeansy i trampki.
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Wto Gru 30, 2014 10:10 am

Zdziwił ją fakt, że nieznajomi przedstawili się, a jeden z nich nawet wyciągnął rękę. Po krótkim czasie Nina zebrała się i wyciągnęła rękę do Kevina lekko ją ściskając, bo kto podczas apokalipsy pamięta o typowo ludzkich gestach? Miło byłoby utrzymać chociaż takie drobnostki. - Nina. - wymruczała w odpowiedzi. Rick bacznie przyglądał się każdej części jej ciała, co było zrozumiałe. W poprzedniej grupie przechodziła już takie "badania", jednak aby ułatwić mu sprawę dziewczyna zdecydowała się w miarę zwięzłej wypowiedzi odpowiedzieć na zadane pytania. - Nie jestem ugryziona, zwykle unikałam szwendaczy i zabijałam ich w sytuacji bez wyjścia. Nie wiem dokładnie ilu ich było. Co do grupy... byłam w jednej. Niestety niedługo po tym jak dołączyłam, przez nasz obóz przeszło stado sztywnych. Wszyscy się rozproszyli, o ile zdążyli uciec.... - westchnęła. W głębi duszy cieszyła się bardzo, że mężczyźni nie stanowili zagrożenia. Przynajmniej na to wyglądało... i tak co miała do stracenia? Najbliższych już od dawna nie ma przy jej boku, pieniądze? Teraz nie mają żadnej wartości, wykształcenie? Tylko w dziedzinie survivalu. - Macie obóz? - wymamrotała niepewnie. Po tak długim czasie dobijała ją samotna wędrówka, każdy szwendacz był dla niej zagrożeniem, a co dopiero ich grupa. Z zapasami też miała problem. W obozie mogli mieć więcej jedzenia i picia, może potrzebowali więcej osób do pomocy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes

avatar

Wiek : 36
Aktualny Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.
Skąd : King County

PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   Pon Sty 05, 2015 10:47 am

Wyrzucona kość (zombie): 4

Jego obawy nie sprawdziły się. I całe szczęście, bo nie chciałby zabijać kolejnego żywego. Nina nie była ugryziona, co stanowczo zmieniało postać rzeczy. Bacznie przysłuchiwał się jej mowie, tonacji jej głosu. Przecież z takich małostkowych rzeczy można wywnioskować bardzo wiele informacji. Na przykład, czy dana osoba jest zestresowana lub nie. Kobieta nie należała do tych osób. Wszystko wskazywało na to, że jest dość odważna i nie raz obcowała z żywymi podczas apokalipsy. Zresztą, sama podała te informacje w swoich następnych zdaniach. Rick w duchu stwierdził, że przydałaby mu się kolejna para rąk do pomocy w grupie. Tylko, cholera, co z jedzeniem? Jeżeli przyjmą kolejną osobę, żarcie będzie coraz szybciej znikać.

-Tak, mamy obóz. – rzucił od niechcenia w jej stronę. Co mu szkodziło wyznać prawdę? W końcu, była sama. Nie zrobiłaby niczego szczególnego w pojedynkę dla tak dużej grupy osób, które przebywały w obozie.

Nagle, do jego uszu dobiegł znajomy dźwięk. Nieprzytomne warkotanie, szuranie butami o ziemię... To oznaczało tylko jedno – cholerni sztywni. Pewnie byli schowani gdzieś na terenie całego marketu. Pytanie tylko gdzie, bo kiedy do niego wchodzili, było czysto. Bez myślenia sięgnął po swoją broń, ówcześnie schowaną do kabury. Broń nie była w pełni załadowana – zaledwie trzy naboje. Miał nadzieję, że tyle wystarczy.

Odgłosy dochodziły zza drzwi zaplecza, prowadzące prosto na sklep. Skorzystał z tego, że były lekko uchylone. Rozejrzał się dosłownie przez kilka sekund, aby nie zwracać na siebie większej uwagi. Trzy szwendacze. Wziął głęboki oddech.

-Kiedy strzelę im w czaszkę, musicie iść za mną. Nie wiem, czy na zewnątrz nie ma ich więcej. Musimy jak najszybciej się stąd ulotnić, po oddanym strzale może zejść się tu ich więcej. Jesteście gotowi?

Wszystkie swoje słowa wypowiadał szeptem, wiadomo dlaczego. W aktualnym momencie czekał już tylko na gotowość do działania „młodych”.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Great American - supermarket (obrzeża)   

Powrót do góry Go down
 
Great American - supermarket (obrzeża)
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Obrzeża lasu
» Dom Yui Takumi i Agavaen Brockway - Obrzeże Tokio
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Zaułek na obrzeżach
» Ruda Annie [Turloughmore, obrzeża Galway, Irlandia]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Walking Dead PBF :: Lokacje :: Atlanta-
Skocz do: